Stan surowy

Zanim dojdzie do rozpoczęcia robót należy postarać się o świetną ekipę budowlaną. Nie dobrą, tylko naprawdę świetną, sprawdzoną. My wybraliśmy pierwszą myśląc, że będzie wszystko ok. Co się okazało – już na początku przywitały nas problemy. Fachowcy przychodzili w kratkę, cały czas odwlekaliśmy prace wstępne, bo musieli kończyć coś co zaczęli wcześniej. Nie potrafili doradzić, jeśli chodzi o wybór solidnych materiałów. Tzn doradzali oczywiście, ale nie sztuką jest wybrać wszystko z górnej półki, kiedy nie ma takiej potrzeby. Tak to i samemu można sobie doradzić. Brak dobrej komunikacji między nami i szefem budowy był na porządku dziennym. Stwierdziliśmy, że musimy znaleźć kogoś innego, bo to na pewno skończy się katastrofą. Firmę pierwszą znaleźliśmy szybko bo siedzibę mieli niedaleko naszego miejsca zamieszkania, także poszliśmy pogadaliśmy i wszystko wydawało się w porządku. Nasz błąd – nie sprawdziliśmy opinii, wcześniejszych realizacji. Gdybyśmy to zrobili, to mielibyśmy odpowiedź od razu co do współpracy z nimi.

 

Drugą firmę znaleźliśmy w Internecie, ale sprawdziliśmy ich pod każdym możliwym względem. To już był dobry wybór, mili panowie, potrafiący doradzić, zająć się wszystkim, dopilnować harmonogramu, planu. Pracowali w miarę szybko, przy użyciu nowoczesnych sprzętów. To ważne, ponieważ bez tego prace mogą się wydłużyć. A tak, to poszło całkiem gładko, bez problemów. Ale pilnować tak czy siak trzeba.

 

 

Jeśli chodzi o materiały to jeździliśmy z kierownikiem firmy budowlanej, wybieraliśmy te dobre, ale nie najdroższe. Tam gdzie mogliśmy oszczędzić oszczędzaliśmy, ale czasami się nie dało. Jednak dom to konstrukcja niemała i nie byle jaka, więc trzeba zainwestować, aby nic potem się nie posypało.

  

Nasza ekipa budowlana miała za zadanie oddać nam dom w stanie surowym z oknami, dachem, wylewkami, zamontowanym ogrzewaniem, podpiętymi mediami – kanalizacja, elektryka. Oczywiście z zewnątrz dom już wyglądał tak, jak miał wyglądać. Zachowaliśmy też kilka zdjęć z tego okresu.